Odwieczny problem - splątane włosy.

Odwieczny problem - splątane włosy.

Odwieczny problem - splątane włosy. Kołtun na kołtunie, co z tym zrobić.

Mam dla Was kilka wskazówek:

1️. Zawsze zabierając się za rozczesywanie włosów zacznij od dołu. Rozpoczęcie od końcówek sprawi, że będziesz mogła przytrzymać sobie resztę włosów, dzięki temu zapobiegniesz nadmiernemu szarpaniu. I tak krok po kroku zmierzać ku górze.

2. ️Jak trafisz na duży kołtun to najpierw porozdzielaj go paluszkami. Dopiero później dołącz do tego szczotkę (najlepiej z włosia, ale sztucznego, bo przecież kochamy zwierzęta). A na koniec odpowiedni grzebień.

3️. Dobieraj odpowiedni sprzęt do rozczesywania. Szczotki z włosia (sztucznego, pamiętamy o zwierzętach). Grzebień z szeroko rozstawionymi zębami rekomendowany jest przede wszystkim kręconym włosom, ale do prostych też się nadaje. Powiem Wam, że szczotki typu tangle teezer też się sprawdzają.

4. Preparaty ułatwiające rozczesywanie. Czasami trudno się bez nich obejść, ale wybierajcie organiczne, takie, które dodatkowo ich nie obciążą.

5.  Na mokro czy sucho? Ile ludzi tyle prawd.
Ja osobiście mogę Wam powiedzieć, że na sucho, tuż przed myciem. Wtedy nawet "pokręcone" włosy z tendencją do puszenia się wrócą po kąpieli do swojego stałego wyglądu. Stosując metodę z punktu 1 zapobiegniemy ich nadwyrężeniu.
Jeśli na mokro to zawsze po nałożeniu odżywek. Odżywki nadadzą im poślizgu. Mokre włosy łatwiej się plączą, co za tym idzie czasami łatwiej je porozrywać, a czasami nawet powyrywać.

6️. Ostatnia rada. Trzeba się uzbroić w ogrom cierpliwości i pamiętać, że kochamy swoje włosy!
Wiem jak irytujące czasem bywa rozczesywanie, sama mam ochotę chwilami je po prostu powyrywać i powycinać kołtuny, dlatego cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość z domieszką miłości

#Poranahistoryjkę Moja mama ma bardzo długie, grube, gęste i do tego kręcone włosy. Wyobraźcie sobie rozczesywanie ich. Żadne mgiełki nie pomagały. O rozczesywaniu włosów na mokro można było zapomnieć, bo to ją tak bolało. Nawet wsparcie mask czy odżywek nic nie dawało. Raz na tydzień siadałam za nią, brałam szczotkę, uzbrajałam się w cierpliwość i zabierałam się do rozczesywania. Zazwyczaj 1,5h wystarczało. #stepbystep i szło. Rozdzielanie palcami, szczotka i na koniec grzebień.
Aktualnie rozczesuje je już sama, 2/3 razy w tygodniu szczotką tangle teezer, zawsze włosy myje Densonem i czasami po umyciu, na lepszy skręt daje im, fanfary, olej rzepakowy nierafinowany. Tak, taki zwykły, którego używa do smażenia i sałatek. Jakiej miękkości i blasku dodaje włosom!

A Wy jak rozczesujecie włosy? Jak sobie radzicie z kołtunami?

Leave a Reply

All fields are required

Name:
E-mail: (Not Published)
Comment: